Nie wszystkiego można dowiedzieć się z książek. Studenci medycyny potrzebują materiałów dydaktycznych, które dla zwykłego człowieka mogą wydawać się czymś przerażającym. Największym obiektem pożądania dla przyszłych lekarzy są ludzkie czaszki. Żaden plastikowy model nie odwzorowuje w sposób dokładny anatomii człowieka, a sama czaszka może mieć około stu szczegółów do wskazania podczas egzaminu. Warto zaznaczyć, że egzamin ten przeprowadzany jest na prawdziwym modelu, na prawdziwej czaszce.

Prawdopodobnie większość osób czytających ten artykuł myśli, że dostęp do ludzkich kości jest utrudniony, jednak jak wskazują sami studenci, wcale nie jest to takie niemożliwe, trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać.

Facebook, a może grabarz?

Najpopularniejszym miejscem do szukania czaszek są specjalne grupy utworzone na portalu Facebook. Części anatomiczne niezbędne do nauki dostępne są na forach medycznych i występują pod hasłami „ekologiczne materiały dydaktyczne” czy „ekologiczna pomoc naukowa”. W zależności od stanu czaszki, ceny wahają się w przedziale 100 – 600 złotych, jednakże często można trafić na falsyfikat. Sprzedający dokładnie zdają sobie sprawę, że „rynek” ludzkich czaszek jest deficytowy, a młodzi studenci nie potrafią jeszcze odróżnić prawdziwej czaski od tej niezawierającej wszystkich szczegółów.

Innym sposobem zdobycia tych specyficznych materiałów dydaktycznych są osoby pracujące na cmentarzach, grabarze. Choć proceder jest wysoce nieetyczny i niezgodny z prawem, niektórzy studenci są na tyle zdesperowani, aby podjąć próbę kontaktu z grabarzami. Części szkieletu, które pozyskują osoby pracujące na cmentarzu należą do ludzi ze starych, zapomnianych grobów, niekoniecznie marzących za życia, aby zostać czyimś prywatnym modelem naukowym. Inna sprawa, że sami grabarze nie są chętni do przeprowadzania tego typu transakcji. Gdyby ktokolwiek się o tym dowiedział, straciliby natychmiastowo pracę, a dodatkowo mogliby odpowiadać karnie.

Prawne i zdrowotne konsekwencje

Przyszli lekarze sami przyznają, że nawet wykładowcy niejednokrotnie zachęcają swoich studentów do kupna prawdziwej czaszki. Czy jest to niebezpieczny proceder? W polskim prawie funkcjonuje zapis o „bezczeszczeniu zwłok”, który miałby zastosowanie właśnie w takim przypadku, jak ten. Zagrożony jest od karą grzywny oraz pozbawienia wolności do lat dwóch. Jednakże, dla większości studentów ważniejsze jest dokładne przygotowanie się do egzaminu, niż możliwe wynikające z tego procederu konsekwencje.

Jak wyglądają kwestie zdrowotne? Czy proceder ten jest bezpieczny i higieniczny? Konieczne jest wygotowanie czaszki we wrzątku, w celu pozbycia się wszystkiego, co mogłoby zagrażać zdrowiu studentów. Ponadto, czaszki pozbawione są wszelkich tkanek, są wypreparowane. Dobrze zadbane czaszki mogą wytrzymać bardzo długo i służyć wielu kolejnym pokoleniu lekarzy. Ale czy można je zaniedbywać? Jak mówią sami studenci, czaszka to naukowy luksus.

Moralny Funeralny – subiektywnie

Znam przypadek, w którym jeden z grabarzy na warszawskim cmentarzu sprzedał czaszkę studentom i wyleciał z tego tytułu z pracy – absolutnie popieram decyzję pracodawcy. Jestem przeciwny pokątnemu handlowi ludzkimi szczątkami, bez względu na to do jakich celów mają służyć. Nie ma znaczenia, czy grób jest zapomniany czy nie, szczątki, które się w nim znajdują, wymagają naszego szacunku i nie mogą być wykopywane dla zysku konkretnej osoby. Warto podkreślić, że czaszki są dostępne w każdej bibliotece uniwersytetu medycznego, więc wbrew temu co mówią studenci, nie jest niemożliwa nauka na prawdziwym modelu. Jestem także zdania, że prawo winno umożliwiać sprzedanie swoich szczątek po śmierci. Nie mam jeszcze pomysłu w jaki sposób miałoby być to nadzorowane, bo nie ulega żadnej wątpliwości, iż jakiś organ powinien to nadzorować.